Open top menu
#htmlcaption1 SEA DICAT POSIDONIUM EX GRAECE URBANITAS SED INTEGER CONVALLIS LOREM IN ODIO POSUERE RHONCUS DONEC Stay Connected
środa, 16 kwietnia 2014
NASZA BIBLIOTECZKA


Już dawno obiecany, w końcu ujrzał światło dzienne. W czym to się lubujemy i co wieczorami czytamy. Takie najcudniejsze pozycje jak na razie mamy 3.

Pierwszą są właśnie "Dobranocki". Książa odziedziczona po dzieciakach kuzynki Rafała.
Nie wiem co w niej jest takie magicznego. Czy sam tekst, czy rymowanki.
Nasz numer jeden! Czyta się lekko i przyjemnie.
Każdego wieczoru przy zmianie głosu, bajki mają zupełnie inny wydżwięk.
Karol zazwyczaj chichra się pod noskiem do upadłego :)



Kolejny nasz HIT to Teodor, Marii Szczodrowskiej. 
To piękny tekst zamknięty w artystyczną formę. 
Książkę zakupiłam od razu jak tylko pojawiła się online.
Wizualnie nie ma sobie równej! Ręcznie zdobiona. Delikatny brokat, złotko. Wycinanki.
Każda strona inna. Każda jedna zaczarowana.
Ilustracje w książce zastąpione są zdjęciami analogowymi wykonanymi aparatem mieszkowym z lat 50-tych
Delikatnie kojarzą mi się z Alicją w krainie czarów! Delikatnie! :)
Tekst piękny. Czyta się z zapartym tchem. Słucha też.
Kulisy powstawania tego małego dzieła możecie zobaczyć/przeczytać TU ---> KLIK



Pod stertą tych książęk jest też pozycja z mojego dzieciństwa
Książka, którą ja w młodości wertowałam setki razy.
"Zakochany kundel". Do granic już starta, nadgryziona zębem czasu.
Ale patrzę na nią jakoś tak inaczej. Z taką dziwną czułością.
Pamiętam jak w kuchni budowałam sobie domek z poduszek pod stołem.
Leżałam. Oglądałam. Składałam niezdarnie literki w zdania.
Teraz tą samą czytam mojemu synowi....
Czasem nawet łezka się w oku zakręci. Cichaczem i niezauważalna.
 
 

Tuwima osobiście uwielbiam! Nie wyobrażam sobie wręcz, aby Karol nie znał jego wierszy!
Lokomotywa, Rzepka, Murzynek Bambo, Okulary, Abecadło....
To tylko kilka z tych ulubionych!! Z tych, które recytowałam w młodości.
Których uczyłam się na pamięć. 
Obecnie te nasze wieczorne posiedzenia, przy dokładnie TYCH bajkach to powrót do przeszłości.
Tej przeszłości którą chce pamiętać. Od której odciąć się nie chcę.
Tylko to mi pozostało. Tylko wspomnienia, bo dom rodzinny domem rodzinnym jaki powinien być już nie jest. Teraz cofam się do tych beztroskich dni. Tych w których jeszcze nie miałam pojęcia jak prawdziwe życie może wyglądać.
Taki stan chce utrzymać NA ZAWSZE u syna. 

Ja wiem, że to nie są te bajki obecnie na TOPIE.
Te reklamowane przez wszystkie blogerki. Te nowatorskie i te najnowsze i najdroższe.
Wiem to. Jednak TE akurat darzę uczuciem ogromnym.
Bo to na nich wychowało się moje pokolenie.
....chyba zresztą nie tylko moje?


Czy Wy też tak macie? :)


Zobacz więcej
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
WYMARZONY "EAT" BY BABYHOME POLAND


Mniej więcej 2 tygodnie temu wrzuciłam na FB zdjęcie Karola w krzesełku, które możecie zobaczyć w dzisiejszym poście. A tu bach. Komentarze w stylu "Oj jaki on biedny! Jeszcze w krzesełku?! Ale mi go szkoda!!!". Ale, że to tak na poważnie??? Zaczęłam się dopytywać, bo nie dowierzałam.

Tak, mój rozbrykany dwulatek śniadania/obiady/kolacje jada właśnie w krzesełku. 
Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Mamy, które rzucały mi powyższe zarzuty twierdziły, że ich rozgarnięte dzieci jadają przy stoliku na poduszkach, podbiegają kiedy chcą kolejną porcję. Są wolne duchem i ciałem podczas konsumowania.


No i przede wszystkim potrafią same jeść.

Uwierzcie, że nie cierpię tych mamusinych wyścigów. 
Które z dzieci co ma droższe, co zaczęło wcześniej robić. 
No płachta na byka w moim przypadku :) 


Dla mnie krzesełko to OBOWIĄZEK.

Na prawdę nie pojmuję, jakbyśmy mogli bez tego gadżetu funkcjonować.
Karol jada SAM. Nie pozwoli się na ten moment karmić. 
W sumie to już jak skończył rok, zaczęłam go tej samodzielności uczyć. 
Początki do łatwych nie należały, a zupa była najlepszym rodzajem "zabawki" - szczególnie wylewanie jej z miseczki i ponowne do niej zbieranie.
Przeżyliśmy ten etap i teraz jest z górki. Posiłki jadamy zawsze wspólnie, według własnego tempa i w spokoju.
Nie mam wymazanych ścian. Nie mam poodbijanych wszędzie tłustych łapek. 
Nasza biała sofa nie zmieniła jeszcze drastycznie koloru! :)


Młody ma swoje ulubione miejsce przy stole, ale jest ono bardziej do zabawy niż jedzenia. 

Do malowania, rysowania i opowiadania mi sowich przeżyć w czasie, gdy ja krzątam się po domu.


Krzesło dorosłe + poduszki = osobiście nie odważyłabym się.
Jakieś to dla mnie niestabilne. Bieganie za dzieckiem w czasie obiadu tym bardziej kompletnie mi nie pasuje. 
Stresem bym się prędzej najadła niż kolacją.

Historia sprzed lat, gdy sąsiadka mojej cioci wypuszczała tak syna, dała mi chyba nauczkę na lata.
Młoda wówczas byłam. Miałam jakieś 13 lat.
Chłopiec niewiele młodszy ode mnie lubił tak właśnie ganiać z talerzem.
Dnia pewnego coś poszło nie tak. Inaczej niż zwykle...


Chłopiec spadł z wysokich schodów. Wyjściowych na dwór. 
W ręku trzymał talerz z zupą.

Porcelana rozbiła się w drobny mak. Chłopiec nie przeżył.
Twarz i szyja pocięte jak żyletką.

Historia prawdziwa. Utkwiła mi w pamięci na lata.

Zapamiętałam i do dziś mam strach w oczach, widząc biegające dziecko przy jedzeniu.
To krzesło, to stół, to sofa, to pokój z zabawkami. I powtórka.

Po latach i ja się syna doczekałam. Historia w mej pamięci nadal żywa.
Nasze krzesło to od samego początku kącik Juniora do oglądania bajek i jedzenia.



Nie planuję tego w najbliższym czasie zmieniać.

On bezpieczny. Ja spokojna.


A to chyba najważniejsze??


______________________________
_________________________________
Jeśli chodzi o naszego nowego przyjaciela - EAT jest rewelacyjny!!!
Rozmawiając z Joasią nie do końca jej wierzyłam gdy mówiła, że jest lekki jak piórko!
A więc ---> JEST!!!
W porównaniu do naszego poprzedniego krzesła to kolosalna różnica.


Składa się expresem. Żadnych śrubek. Tylko specjalne zatrzaski.
Jeśli ja sobie z tym poradziłam... Żadna z Was nie będzie miała problemu. :) 
Dla maluszków przeznaczone są pasy bezpieczeństwa. Nam już akurat zbędne.


Taca jest zdejmowana, więc spokojnie można samo krzesełko dostawić do stołu.
Materiał nie wchłania wylanych substancji. 
Wystarczy przetrzeć gąbką i śladu po zabrudzeniach nie ma!


DODATKOWO! 
Dla mam, które nadal poszukują tego idealnego przyjaciela dla swojego dziecka - mamy niespodziankę!
Rabat w wysokości 20% NA CAŁY ASORTYMENT SKLEPU!!!! 
Krzesełka możecie obejrzeć TU --> KLIK KLIK
hasło - BABYHOME
[działa od godz 12.00]

______________________________________________________________________

KOREKTA - minimaliv.com
_____________________________________________________________________

FILMIK :))



____________________________________________________________________________


 krzesełko dostępne TU   --->  KLIK KLIK
FB firmy z powiadomieniami o rabatach TU   ---->   KLIK KLIK



kapcie TU ----> KLIK KLIK




DODATKOWO! 
Dla mam, które nadal poszukują tego idealnego przyjaciela dla swojego dziecka - mamy niespodziankę!
Rabat w wysokości 20% NA CAŁY ASORTYMENT SKLEPU!!!! 
Krzesełka możecie obejrzeć TU --> KLIK KLIK
hasło - BABYHOME
[działa od godz 12.00]





*** post sponsorowany
Zobacz więcej
piątek, 11 kwietnia 2014
ISKIERKA W OKU



Wiecie co jest fajne? Spacery z młodym [poza traumą powrotu do domu]. I to, że coraz częściej w parku i na placach zabaw widzę TATUSIÓW. Tak. Głowy rodzin bujające się na huśtawkach, dłubiące łopatkami w piaskownicy... Ich pierwsze nieśmiałe próby ujarzmienia niepokornych kilkulatków.

Często bardzo "kulawe", ale widok koi serce.

I te ich rozmowy, ta nauka życia. Ta męska. Ta, której mama za żadne skarby nie zdoła nauczyć.
Bo to matka. Ona ma wbudowany zupełnie inny system.

Matka to matka. Kropka.
Ciekawe to obserwacje. Nawet bajeczne.


Nie znam tematu osobiście. Nie wiem jak to jest.

Więc sobie tylko podziwiam. Obserwuję. I dumam, dumam...


Spędzam z młodym miło czas i chwytam chwile. Rejestruję. Uśmiecham się.

Jest to dla mnie niesamowite. Zwyczajnie. Ot tak.

Kiedyś nie do pomyślenia, a dziś na porządku dziennym.

Dociera do mężczyzn, że wychowanie to wspólny obowiązek.
I chyba nie spotkałam na placu zabaw takiego, któremu byłoby z tym źle!
Oni sami chcą, rwą się do spędzania czasu ze swoimi dziećmi.
To takie naturalne, prawdziwe, rodzinne...


Radość w ich oczach potrafi uskrzydlić. Ale potrafi też w głębi
zasmucić, bo chciałoby się mieć tak samo... 

No ale miał być pozytywny post! :)


Więc czekam na słońce. Bo i plac zabaw czeka na mojego małego odkrywcę.

I na te iskierki w oczach podekscytowanych ojców, 
którzy pomagają swoim dzieciom odkrywać świat.

Na nowo. Codziennie na nowo...


_____________________________________________________________

Sponsorem dzisiejszego dnia jest SZAROŚĆ, z delikatnym kolorowym akcentem :)


____________________________________________________________

korektę wykonała [ KLIK ]






 junior: spodnie - ZARA || sweterek - CUBUS || full cap - URBAN CITY || trampki - CONVERSE
ja: sukienka - SZYTA || buty - ZARA || torebka - HM





I najładniejsze foto  z naszego spotkania.
Najukochańsza, niezastąpiona Ada i Karlos!


Zobacz więcej